I BURN
Infraharmonies, scald cavities
(Eibon)



Po trzecim albumie nieodmiennie wspaniałego CAUL (recenzja dwa numery temu) Mauro z Eibon Records proponuje następną porcję izolacjonistycznego dryfowania. Debiut włoskiego duetu I BURN można by przyrównać do produkcji LULL - podobne zwały sonicznej mgły zaścielają pole słuchania, w której majaczą, niczym nie do końca sprecyzowane kształty, przybliżające i oddalające się w niektórych utworach szczątkowe melodie. W odróżnieniu jednak od kompozycji Micka Harrisa , Infraharmonies, scald cavities - w gruncie rzeczy zgodnie z pierwszą połową tytułu - zawiera w niektórych utworach pokłady boleśnie wysokiego dźwięku, który wibrując w uszach drażni końcówki nerwów. Dyskutować by długo, w jaki sposób ta różni się od innych propozycji tego gatunku, ale rozwiązanie tych kontrowersji jest proste. Ambientu, czy ogólniej muzyki eksperymentalnej, nie można traktować w klasycznych kategoriach rozwoju, ewolucji czy struktury. Poszczególne albumy są bardziej podobne do samoistnych dźwiękowych rzeźb, a nikt przecież nie narzeka, że zbyt wielu mistrzów dłuta wykonało w całej gamie materiałów sylwetkę człowieka.

(Eibon Records, c/o Mauro Berchi, Via Folli 5, 20134 Milano, Italy)


Paweł Frelik