JAMES PLOTKIN
MICK HARRIS



Collapse


(Sombient/Asphodel)



Wspólny projekt tych dwu muzyków nie może być niczym innym niż dziełem sztuki i rzeczywiście dwaj wizjonerzy stworzyli na "Collapse" mały dramat muzyki minimalistycznej. Pomimo, że pięć utworów składa się wyłącznie z odbić, odgłosów i sampli montowanych w bardzo oszczędny sposób, każdy z nich posiada wyraźny, swoisty charakter. 'Śmigające' dźwięki w otwierającym "Momentum" to przyspieszanie, nabieranie mocy. W następnym, "Collision", pojawiają się, co rzadkie w tym muzycznych regionach, dalekie bicia przypominające raz to plemienny bęben, raz to odgłos lokomotywy. Track tytułowy adekwatnie oddaje atmosferę zapadania się, zmierzchu i schyłku, zaś "Drench" faktycznie jawi się niczym deszcz okruchów i ułamków nieistniejącej już całości.

Prawie siedemdziesięciominutowy album zamyka "Dissolve", w którym kosmiczny wiatr roznosi po wszechświecie to, co pozostało. Pomimo, że "Collapse" można śmiało zaliczyć do tradycji izolacjonistycznej, która jest tyle pociągająca co i ograniczona w zakresie swojego wyrazu, Plotkinowi i Harrisowi udało się stworzyć album, którego dynamika (niezbyt szczęśliwe słowo w przypadku tego właśnie gatunku) kreuje historię. Zarówno tą, którą przed chwilą nieudolnie opowiedziałem, jak i tą muzyki. No, ale czego innego można spodziewać się po takim tandemie?

(Sombient/Asphodel, P.O. Box 51, Chelsea Station, New York NY 10113, USA)


Paweł Frelik