STEVEN STAPLETON
Dobrowolny wygnaniec


Nikt nie lubi ściągać od innych, a ja szczególnie. Jeśli jednak znany z notorycznej niechęci do prasy i żyjący w cieniu Steven Stapleton, legendarny założyciel i główny animator NURSE WITH WOUND, producent większości albumów CURRENT 93 oraz właściciel wytwórni United Dairies ukazuje się w jakimś magazynie, a AntiMusick nie ma na wywiad z nim najmniejszej szansy przez następne 15 lat, to nie sposób oprzeć się pokusie. Przyznaje się więc głośno i wyraźnie. Poniższy materiał to wybór/przeróbka wywiadu ze Stapletonem jaki ukazał się w czerwcowym numerze znakomitego magazynu THE WIRE, a który został przeprowadzony przez Davida Keenana. Czyn karygodny dziennikarsko, ale mam nadzieję, że zadowolenie czytelników kolumny złagodzi moje wyrzuty sumienia.

Tym bardziej, iż Stapleton burzy przy okazji kilka mitów. Jednym z nich jest określenie jego flagowego zespołu, NURSE WITH WOUND, industrialnym. "Byliśmy wiązani ze sceną industrialną wyłącznie dlatego, że nasz debiut ukazał się mniej więcej w tym samym czasie co debiut THROBBING GRISTLE, a nasza okładka była przy tym mroczna. To jak brzmiała muzyka nie miało żadnego znaczenia. Tak naprawdę w tamtym okresie byliśmy bliżsi wolnej improwizacji niż czemukolwiek innemu. Pomiędzy THROBBING GRISTLE i muzyką industrialną a NURSE WITH WOUND nie ma i nie było żadnych porównań. Muzyka NURSE to dla mnie muzyka surrealistyczna, przeniesienie czegoś zwykłego w niezwykłe otoczenie. Używam do tego celu codziennych elementów - instrumentów, solówek, cokolwiek - i umieszczam je tak, że spojrzenie na nie zmienia się diametralnie".

Większość osób mogłaby oczekiwać, iż osoba tak wpływowa i o takim znaczeniu na niezależnej scenie muzycznej znajduje się w jej samym sercu, Londynie. Nic bardziej mylnego. Od 1989 Stapleton mieszka ze swoimi kozłami na farmie Coolorta w County Clare w południowej Irlandii i bardzo rzadko wraca do stolicy. "Kiedy Morton Feldman był młody twierdził, że nikogo nie obchodziła jego muzyka - rodziców, przyjaciół, braci i sióstr, i że był to jeden z najbardziej twórczych okresów w jego życiu. Był sam, nie wystawiony na jakiekolwiek wpływy ze strony innych osób i ja potrafię to doskonale zrozumieć. Zrobiłem niemal to samo zamykając się w Irlandii i kończąc wszystkie muzyczne dyskusje z przyjaciółmi. Dla mnie jest to najlepsza recepta na pracę: zamknąć się w małym pokoju, tworzyć swoją muzykę, nagrywać ją na kompakt, a potem puszczać w świat. I nie czytać żadnych recenzji czy słuchać opinii. Po ponad dziesięciu latach odpowiadania na listy zdecydowałem, że mam tego dosyć i że nie ma zamiaru słuchać kogokolwiek. To dziwne: najpierw wkłada się w coś tyle wysiłku, tylko po to, aby za jakiś czas zupełnie to znikło".

Kolejnym rozczarowaniem dla spragnionych legend fanów muzyki NURSE WITH WOUND mogą być kulisy powstania zespołu i nagranie pierwszego albumu. "Pracowałem jako chłopak do robienia napisów w studio i kiedyś zagadnąłem inżyniera dźwięku. Zapytał mnie czy znam kogoś, kto tworzy muzykę eksperymentalną, gdyż byłby w stanie zapewnić mu tanie nagranie. Chodziło o naprawdę dobre, 48-ścieżkowe studio na Soho. Jako że okazja była zbyt dobra do przepuszczenia wymyśliłem historię, że sam mam taki zespół. Studio zostało zarezerwowane na następną sobotę. Po powrocie do domu zadzwoniłem do moich dwu najlepszych przyjaciół, aby złapali coś, co wytwarza jakikolwiek dźwięk. A potem w ciągu dnia nagraliśmy "Chance Meeting On A Dissecting Table Of A Sewing Machine And An Umbrella".

I co najdziwniejsze, jak na pierwsze dokonanie było to dzieło niezwykłe. "Totalna improwizacja. Całość została nagrana w ciągu sześciu godzin i zmiksowana w dwie następnego dnia, a myśmy przecież nigdy nawet ze sobą nie grali. To było takie czyste. Dwaj pozostali członkowie zespołu nie mieli pojęcia co robili, ale ja miałem parę pomysłów. Jedyną rzeczą jaka nas łączyła był fakt, że lubiliśmy elektrykę. Elektryczną muzykę improwizacyjną. Po pierwszym dniu byliśmy więc w siódmym niebie. Zgraliśmy to wszystko na taśmę, posłuchaliśmy i po prostu pomyśleliśmy 'O Boże, to niesamowite, dokonaliśmy tego!'.

Jako, że w 1978 estetyka zrób-to-sam cieszyła się dużą popularnością, trójka zdecydowała się wydać album nakładem własnej wytwórni, United Dairies. "Wydawało się nam, że materiał był tak zakręcony, że nikt się nim w ogóle nie zainteresuje. Nie liczyliśmy nawet na sprzedanie 500 egzemplarzy. Poszły w ciągu tygodnia. Jakiś czas potem usłyszeliśmy epkę LEMON KITTENS "Spoonfed and Writhing", bardzo się nam spodobała, więc wydaliśmy ich debiut. Następnie przyszła kolej na BOMBAY DUCKS. W tym samym czasie skończyliśmy też pracę nad drugim albumem i od tej pory wszystko się już potoczyło samo".

Mimo to pierwszym prawdziwym albumem NURSE WITH WOUND jest dla Stevena "Homotopy for Marie". "Dopiero wtedy opanowałem umiejętność pracy w studiu i poznałem techniki nagraniowe, nauczyłem się jak osiągać pewne dźwięki. Liznąłem też co nieco zasad kompozycji, jak nabudowywać utwory, jak dodawać do nich dynamikę, wszystko to, o czym poprzednio nie miałem pojęcia. Nagranie tego albumu zabrało mi prawie rok, ale z perspektywy czasu jest album, który wyznaczył kierunek w jakim chciałem iść".

Punktem zwrotnym dla Stapletona był rok 1983: wtedy uwolnił się z jakichkolwiek związków z dawnymi kolegami z grupy oraz spotkał Davida Tibeta, który miał stać się jego długoletnim współpracownikiem i "najbliższym przyjacielem". Po opuszczeniu PSYCHIC TV Tibet kompletował nowy zespół i zaprosił Stapletona do współpracy w nagraniu albumu "Nature Unveiled". " Wydaje mi się, że moją rolą w zespole była pomoc w stworzeniu muzyki do jego głosu", Stapleton wspomina prace nad materiałem zespołu, który potem dał się poznać pod nazwą CURRENT 93. "Tibet uwielbiał NURSE i od tamtej pory jest gościem na praktycznie każdej mojej płycie. Wtedy było to więc niczym spotkanie pokrewnych duchów. Kocham go szczerze. To bardzo utalentowany człowiek i praca z nim daje mi dziwną energię. To co robi traktuje bardzo na serio, potrafi podejść do jakiejś partii wokalu nawet 20 razy aby uzyskać taki efekt jaki chce. Poza tym zawsze wolałem pracować z CURRENT 93 niż nagrywać swój własny materiał. Komponowanie dla NURSE jest bardzo ciężkie podczas gdy podczas pracy z CURRENT mogę się odprężyć, gdyż wiem, że centrum tego wszystkiego jest David, jego poezja i jego wykonanie. W pewnym sensie wyewoluowałem więc do statusu producenta i inżyniera".

Po nagranym w 1986 "Spirala Insana" oraz potrójnym "Soliloquy for Lilith" Stapleton wyemigrował do Irlandii na swoją kozią farmę. W porównaniu do klaustrofobicznej intensywność wczesnych albumów "Spirala Insana" wykazywała pewną otwartość, ekspansywność. "Nagrałem ten album jeszcze przed wyjazdem do Irlandii, ale już wtedy podążałem w tym kierunku. Starzałem się, miałem dzieci, trudniej było i się skoncentrować - takie są fakty. W pewnym sensie obranie takiego kierunku jest naturalnym, organicznym rozwojem, chociaż ciągle lubię wrzucić w tryby maszyny kilka niepotrzebnych śrub, które ją blokują". Najlepszym przykładem takiego krnąbrnego nastawienia jest "Rock'N'Roll Station". "Nikt nie oczekiwał takiego albumu. Było to zupełne zaskoczenie, nawet dla mnie samego. Być może jest on odzwierciedleniem faktu, że nie słucham już tyle musique concréte i klasyki eksperymentalizmu, a nawet free jazzu albo improwizacji".

Inspiracja rytmem, na której opierają się zarówno "Rock'N'Roll Station" jak i ostatni "Who Can I Turn To Stereo?" pochodzi z najbardziej nieprawdopodobnego ze wszystkich źródeł - od kubano-amerykańskiego pianisty Pereza Prado, którego hity z lat 50-tych "Que Rico El Mambo" i "Mambo No 9" były prymitywnymi pionierami latynoskiego jazzu. "Po raz pierwszy usłyszałem go jakieś cztery lata temu i byłem absolutnie oczarowany. Maniakalnie zacząłem zbierać wszystkie jego nagrania. Są bardzo rytmiczne, a że jego właśnie słucham od trzech lat, więc bez wątpienia Prado miał jakiś wpływ na moją muzykę. Absolutnie jednak nie interesuje mnie muzyka taneczna. Sam nie tańczę, bo spadłby mi mój kapelusz. I nawet te rytmy, jakie są na tych dwu albumach nie nadają się do tańca. Są bardziej czymś na czym można się skoncentrować, filmem dla uszu". Po chwili dodaje jednak z naciskiem. "Jedno jest pewne. Z rytmem już skończyłem".

Najlepszą ilustracją ascetycznego podejście Stapletona do dźwięku jest album "In Menstrual Night", który Tibet wydał poprzez United Dairies pod nazwą CURRENT 93, a szczególnie jego fragment zatytułowany "Sucking Up Souls". Stapleton tak wspomina wydarzenie, które go zainspirowało, "Leżałem w szpitalu, miałem kłopoty z uszami, ciągle mi dzwoniło i tak dalej. Nocami leżałem i wsłuchiwałem się w odgłosy szpitala: ludzie uwijający się gdzieś daleko, czasem jakieś brzęknięcie metalu. Byłem nimi zafascynowany. Leżałem i słuchałem. Szpital ma szczególną, ciężką atmosferę. Jest w niej jakieś ciepło, leżysz tam bezpieczny i obsługiwany przez innych. Ale równocześnie jesteś też napompowany lekami, że momentami przypominasz roślinę".

I jeszcze zakończenie. "Robię to już od 22 lat i przez ten czas żadne pochlebstwa nie były w stanie zmienić mojej muzyki. Nigdy mnie po prostu nie obchodziły. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Robię muzykę, którą chcę słyszeć i jakiej nie robi nikt inny; muzykę, jaka nie istniała nigdy przedtem".

Paweł Frelik