NOISE BOX



nuffnutz


(Cleopatra)



Z trzech wydawnictw jakie prezentuję w pierwszym odcinku "AntiMusick" NOISE BOX będzie chyba najbardziej strawny dla "zwykłych" słuchaczy. Nagrywające dla znanej amerykańskiej Cleopatra Records duo tworzy totalnie samplowaną muzykę ocierającą się momentami o jakieś metale kolorowe, a momentami o radykalną muzykę taneczną, przy czym tym, którzy po zobaczeniu słowa "taneczny" parskają z niesmakiem, radzę się zastanowić czy na pewno wiedzą, co to jest radykalna muzyka taneczna. Na "nuffnutz" beat zwala z nóg, zaś samplowane gitary jadą aż miło. A propos beat'u - pod wieloma względami jest to album zorientowany na bębny. Fakt, że w sumie odgrywają je zawsze maszyny, ale w zamykającym album "Desire" w zupełnie zgrabny sposób udają one żywego perkusistę. Z kolei partie w "Suffer" przypominają mi FRONT 242 i BIGOD 20. W tle grzmocących syntetyzatorów przewijają się przestrzenne melodie oraz miksowane, cięte, i zapętlane enuncjacje wokalisty Dre. W "Monkey Ass" wszystkie te elementy są w miarę klarownie rozmieszczone, ale w "Skinner" z kolei tworzą one chaotyczny gąszcz dzwięków. Pod wieloma względami "nuffnutz" kumuluje najbardziej charakterystyczne cechy gatunku, jaki poza NOISE BOX wykonuje tysiące innych zespołów,o których jeszcze pewnie usłyszycie.


Paweł Frelik