SPEAR
Dark Waters of Light
(Obuh)



Włócznia ostra, ale nie rani; podrażnia neurony , to nie ja tak powiedziałem. Ale jest to chyba najtrafniejsze podsumowanie drugiego albumu łódzkiego SPEAR . Wszyscy miłośnicy radykalnych eksperymentów wzdrygną się chyba na myśl słuchania piosenek, bo w pewnym sensie to one właśnie znalazły się na "Dark Waters of Light". Przynajmniej jeśli założymy, że piosenka składa się z wokali, w miarę klarownej linii muzycznej i jest oparta na rytmie. Na najnowszym SPEAR istnieje nabijany rytm, ale porozmieszczany tak rzadko i nieregularnie, że wprowadza on bardziej surrealistyczną atmosferę miejsca nie-miejsca, czasu nie-czasu niż jakikolwiek porządek przypisywany zazwyczaj bębnom. Wrażenie nierzeczywistości potęgują senne, leniwe wokale-zaklęcia Maćka, który w nich o ważnych, bardzo ważnych sprawach .. . Sama muzyka ma charakter pływu, kołyszącej się fali, z której wynurzają się co jakiś czas instrumenty aby w nastepnym utworze zniknąć lub zmorfować w coś zupełnie innego. "Dark Waters of Light" to idealne ćwiczenie w wolnej kontemplacji, stopniowym smakowaniu, wprowadzaniu się w nastrój, którego nie można jednoznacznie określić jako melancholijny. Tak samo jak w przypadku COIL , bristolskiej sceny trip hopowej czy ZA SIÓDMĄ GÓRĄ , których odgłosy przemykają gdzieś w otchłaniach dźwięku niczym tytułowe światło łagodnie penetrujące wodę.

(Obuh Records, P.O. Box 338, 20-950 Lublin 1)

Recenzja z AM 8.1997: SPEAR "In Search of Sparks"


Paweł Frelik