|
ARCANA
Cantar de Procella, Lizabeth
(Cold Meat)
|
Recenzuję obydwa wydawnictwa jednocześnie, gdyż ukazały się w
odstępie 2 czy 3 miesięcy, a stylistycznie stanowią całość.
"Lizabeth" to trzyutworowa epka, z której dwa tracki pojawiają
się na pełnoczasowym "Cantar de Procella", "Emperor of the Sun"
jest jedynym nowym i nigdzie indziej nie wydanym. Co w taki razie
można powiedzieć o drugim dużym albumie szwedzkiego duetu? To
wszystko, co powiedziano już o ich urzekającym debiucie i
jeszcze więcej. Nie na darmo ARCANA wydaje się być jednym
z najbardziej dyskutowanych ostatnimi czasy zespołów z Cold
Meat. "Cantar de Procella" jest piękny, smutny, wielki, zniewalający,
delikatny, usypiający, schyłkowy, zagadkowy, i dramatyczny. Jest w nim
i żal za czymś utraconym, i pogodzenie się z losem, i zaduma nad
schyłkiem, i gorycz przemijania, i mrok duszy. Podobnie jak Dark
Age of Reason" "Cantar de Procella" przywodzi na myśl najmroczniejszą
bodajże płytę DEAD CAN DANCE - "Within The Realm of the Dying Sun".
Ida Bengtsson i Peter Petersson posuwają się jednak na drodze zadumy
dalej niż Lisa Gerrard i Brendan Perry wyczarowując przy tym w swojej
muzyce zapomnianą epokę i zapomniany kraj, który leży gdzieś w głębi
serca każdego z nas. Za taką magię ludziom powinno się stawiać
pomniki. I ciągle na nowo poddawać się ich zaklęciom.
(Cold Meat Industry, P.O. Box 1881, 58117 Linkoping, Sweden;
dystrybucja w Polsce - Pagan Records, P.O.Box 12, 86-105 Świecie 5)
|