LISA GERARD & PIETER BOURKE
Duality
(4AD)

Tym, którzy nie znają nazwiska Gerard wyjaśniam, iż jest ona 1 DEAD CAN DANCE, którego wpływu na klimatyczne granie nie sposób przecenić. Tych, którzy je doskonale znają muszę jednocześnie rozczarować i ucieszyć. Rozczarować, gdyż wydany w zeszłym roku "Duality" nie jest nowym albumem DCD, na który przyjdzie nam chyba jeszcze trochę poczekać. Ucieszyć, gdyż na dobrą sprawę mógłby on być nowym albumem słynnego duetu. O Pieterze Bourke nie wiem praktycznie nic, ale i tak decydujące piętno odcisnęła na "Duality" Lisa Gerard. Już otwierający album "Shadow Magnet" swoimi szczepowymi bębnami do złudzenia przypomina "Yulunga (Spirit Dance)" z "Into the Labyrinth", zaś następujące po nim 9 pozostałych utworów również porusza się po muzycznym kręgu, jaki na ostatnich albumach zakreślili Lisa Gerard i Brandon Perry. Etniczne rytmy oparte na bębenkach i tamburynie, narastające w miarę jak utwory rozwijają się przed naszymi uszami, cała gama małych instrumentów, których nazwy ciężko czasem wymówić, natychmiast rozpoznawalny głos Lisy poruszający się po całej gamie rejestrów i stylów śpiewu od folkowych piosenek poprzez miarowe melodeklamacje ze Wschodu do modlitewnych zawodzeń z okresu "Within the Realm.." ale i pojawiające się w tle męskie zawodzenia - wszystkie one mogłyby równie dobrze znaleźć się na "Spiritchaser" czy wspomnianym "Into the Labyrinth". Brakuje oczywiście obecności Perry'ego gdyż Bourke zajął się na "Duality" jedynie kompozycją i aranżacjami, ale i tak podczas słuchania nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż jest to nowy-stary album, który już gdzieś słyszeliśmy. Tak więc dla miłośników DEAD CAN DANCE nie jest to jeszcze święto, ale wobec braku albumów firmowanych tą nazwą, wszyscy, podobnie jak ja, i tak pewnie łapczywie rzucą się na "Duality".
(W Polsce album dostępny za pośrednictwem licencji firmy Sonic, która wydała także wcześniejsze albumy DCD.)