BOGUS BLIMP
Men-Mic
(Jester)

Jester Records to wytwórnia Grama z ARCTURUS zajmująca się niekonwencjonalną muzyką z Norwegii. Jednym z pierwszych wydawnictw były recenzowane dwa numery temu remiksy "La Masquerade Infernale" oraz niekoniecznie zauważony na świecie najnowszy podwójny album ULVER, ale też nie tylko metalopochodnymi Jester stoi. BOGUS BLIMP jest doskonałym przykładem jak bardzo odjechane i nieklasyfikowalne muzyki można grać. Ten niespełna 25-minutowy albumik otwiera "Jazz/Speech", który jest dokładnie tym co obiecuje tytuł - mocny jazzowym rytmem z nałożona na niego melodeklamacją. "Sweets & Love" to knajpiano-mroczny muzak z wokalem w stylu Toma Waitsa i katarynką w tle, która potem mutuje w rytmiczny mutant'n'roll. "Hush Now" to bardzo przyciszona kołysanka, w której pobrzmiewa więcej Twin Peaks-owskiego zagrożenia niż ukojenia. Czwarty "In/Exhale" oparty jest na wdechach i wydechach, którym akompaniuje Zornowsko-Brotzmannowska kakofonia z wypowiadanymi dwoma słowami tytułu, które mogłyby znaleźć się w charakterze wokali na którymś z albumów NAKED CITY. Kabaretowy "Brains" oparty jest utworze Christiana Larsona z 1913 roku, podobnie jak "Even More", który rozkręca się bardzo powoli. "891" to połączenie muzyki z wesołego miasteczka z przeszukiwaniem fal radiowych, zaś zamykający albumik "Inside Here" oparty jest cyrkowo-ulicznej harmonii z ponownie Waitsowymi wokalami. Powyższe opisy są tylko rozpaczliwą próbą uchwycenia tego, co dzieje się na "Men-Mic" - tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć. Prawdziwie lunatycznie eklektyczna muzyka.
(Dystrybucja: Voices of Wonder, PB 2010 Grunerlokka, N-0505 Oslo, Norway)