BLACK FUNERAL
Moon of Characith
(Full Moon)

O BLACK FUNERAL dawno nie było słychać, chociaż w międzyczasie Michael Ford i Shanna LeJeune nagrywali także pod nazwą VALEFOR, którego album recenzowałem kiedyś w AntiMusick. Jak rozumiem różnica pomiędzy dwoma projektami polega na stylistyce - BLACK FUNERAL to mroczna, obrzędowa muzyka, podczas gdy VALEFOR to elektroniczny dark ambient. Trzeci album BLACK FUNERAL, "Moon of Characith", który może służyć również jako dźwiękowy sigil, jest muzycznym zapisem magicznych prób komunikacji z nocną stroną świata i swoimi własnymi atawizmami, jakie podjęli zainteresowani muzycy. I rzeczywiście, abstrahując od w oczywisty sposób mrocznej atmosfery, "Moon of Characith" przejawia bardzo silny rytualny charakter. Słychać na nim inwokacje, którym towarzyszy monotonne kobiece zawodzenie, momentami przeradzające się w czyste śpiewanie, kiedy indziej degenerujące się w niemal skowyt. Z oddali dobiegają wilcze wycia i jak gdyby odgłosy pojedynczych instrumentów - gongów, trąb, organów, ale wszystkie dźwięki są zniekształcone, przefiltrowane przez sito nocy. Kilka utworów napędzanych jest bębnami o bardzo pierwotnym, szczepowym charakterze, które jeszcze bardziej potęgują wrażenie uczestnictwa w jakimś nieczystym obrządku. Nade wszystko jednak we wszystkich utworach obecne jest niemal niedostrzegalne elektroniczne tło i wszechobecny szum imitujący przestrzeń i zawirowania mocy. Wszystkie te elementy czynią z "Moon of Characith" materiał niełatwy w odbiorze. Ja sam podczas jego słuchania odczuwam dziwne podirytowanie, nerwowe pobudzenie, które odchodzi dopiero po przebrzmieniu ostatniego taktu zamykającego album "Wypędzenia". Jak to mówią po angielsku - 'scary'.
(Full Moon Productions, 2039 Roxburgh Court, Lakeland FL 33815, USA)