NOCTURNAL
EMISSIONS



Sunspot Activity


(Soleilmoon)



Zwieńczony naukowo wyglądającymi zdjęciami zapisów aktywności Słońca "Sunspot Activity" rości sobie pretensje do bycia słuchowym odpowiednikiem patrzenia na naszą gwiazdę. Nie wiem na ile dźwięki zawarte na zeszłorocznym albumie niezmordowanego Nigela Ayersa są dokładnym odzwierciedleniem całej gamy tajemniczych cyfr i liter wypełniających wkładkę, ale pod wieloma względami wydają się one odpowiadać moim wyobrażeniom o niekontrolowanych (w tym przypadku nie nocnych) emisjach. Jako, że ta sama wkładka zastrzega, iż jedyny obecnie członek NE zawarte na płycie dźwięki zdekomponował i zdearanżował, nie należy się tu spodziewać nawet najwątlejszych śladów tradycyjnej struktury. Odbicia i rezonanse z wyraźną przewagą różnego rodzaju pipczeń, pisków i generalnie wysokich dźwięków rozlewają się pomiędzy porozciąganymi dźwiękami pocieranego drutu i niby-radiowych emisji niby-białego szumu. Paradoksalnie jednak "Sunspot Activity" słucha się najlepiej nie patrząc na Słońce, ale w ciemności, ze słuchawkami na uszach. A może to nie paradoks tylko stan świadczący o sukcesie tego albumu, który jest w stanie rozświetlić nam głowę w nawet największej ciemności?

(Soleilmoon Recordings, P.O. Box 83296, Portland OR 97283, USA; P.O. Box 11453, 1001 GL Amsterdam, Holland)

Recenzja z AM 7.1997:
NOCTURNAL EMISSIONS "Tharmuncrape an'goo" (Soleilmoon)


Paweł Frelik