K2


Metal Dysplasia


(Kinky Music Institute /
Cheeses International)



K2 to jedna z nazw, które w kręgach japońskiego noise'u cieszą się sporym poważaniem. W odróżnieniu od znakomitej większości artystów tego gatunku używających do tworzenia swoich dźwięków całej gamy oscylatorów i elektronicznych gadżetów, K2 polega niemal wyłącznie na najprostszym źródle hałasu - odgłosie metalu. "Metal Dysplasia" to podzielone na trzy części 70 minut odgłosów tartego, walcowanego, ciętego, dartego i torturowanego w każdy możliwy sposób metalowego złomu plus odrobina obróbki. Z tradycyjnego punktu widzenia nie ma tu rzecz jasna rytmu, rozwijającej się linii melodycznej ani harmonii. Po tym zdaniu stają mi przed oczami ubrani w czarne skórzane kurtki ludzie, którzy pukają się w czoło i w niezbyt cenzuralny sposób wyrażają się o moim zdrowiu psychicznym. Ten album nie jest z całą pewnością propozycją dla nich. Jednak wbrew pozorom po kilku przesłuchaniach metalowy jazgot zaczyna nabierać jakiegoś sensu (chociaż struktury ciągle w nim ze świecą szukać) - okazuje się, że pozornie monotonny jazgot to w gruncie rzeczy misterny kolaż poskładany z małych fragmentów, które zapętlają się wzajemnie i przenikają. Odkrycie to nie czyni K2 w żaden sposób przystępniejszym, ale nawet jeśli nie macie zamiar po coś takiego sięgnąć, to warto czasem wiedzieć co tam w trawie trzeszczy.

(K2, c/o Kimihide Kusafuka, Crest Court Motoyawata 403, 1-23-19 Yawata, Ichikawa-shi, Chiba 272, Japan)


Paweł Frelik