Hałas i anty-muzyka - część trzecia i ostatnia



O wiele ważniejsze źródło inspiracji istniało jednak poza kręgami "klasycznymi". Wraz z ukazaniem się w 1967 pierwszej płyty VELVET UNDERGROUND, muzyka rockowa osiągnęła swój punkt zwrotny. V.U. nie tylko wykorzystali w swojej muzyce elementy tradycji awangardowej (głównie za sprawą brzęczeń Johna Cage'a przekazanych przez La Monte Younga), ale połączyli z nimi jedną z najbardziej wrogich, wyalienowanych postaw jakie kiedykolwiek stworzył rock. Nic więc dziwnego, że ich zaplecze artystyczne (w osobie Andy Warhola) i zainteresowanie dewiacjami seksualnymi ("Venus in Furs", "Sister Ray") odbiły się szerokim echem wśród pierwszej fali zespołów industrialnych.

Kariera wokalisty-kompozytora Lou Reeda po rozpadzie VELVET nie ma większego znaczenia dla muzyki industrialnej, ale jego podwójny album z 1975, Metal Machine Music, do dziś pozostał wydarzeniem przełomowym. Większość fanów złapała się na opowieści, iż była to "zakontraktowana" płyta, pomyślna próba rozzłoszczenia własnej wytwórni, RCA. Bardzo niewiele osób potraktowało ten album poważnie; większość przychylnych Reedowi krytyków opisała go jako "niesłuchalny hałas". W tamtym okresie komentarze samego Reeda były dwuznaczne, czasem podżegające opowieści o konfliktach z wytwórnią, czasem podtrzymujące wersję, iż album była poważnym dziełem. Z perspektywy czasu łatwo uznać "Metal Machine Music" - cztery strony nie ustającego ani na moment wirującego i wrzeszczącego sprzężenia - za honorowego przodka post-industrialnego hałasu. W porównaniu do niektórych z obecnych artystów noise wydaje się on zdecydowanie grzeczny, zaś zainteresowanie powtórzeniem i brzęczącymi częstotliwościami wyraźnie świadczy o tym, że Reed był pod pewnym wpływem kolegi z zespołu, J. J. Cale'a. Niezależnie od tego jak wielu muzyków industrialnych słyszało ten album, do dziś brzmi on relatywnie świeżo, nawet z perspektywy dwu dekad dźwiękowych ekscesów industrialu i 'no-wave'.

Kolejne kierunki muzyczne wykorzystujące hałas nie jako odwrócenie uwagi od konwencjonalnych tekstur lub produkt uboczny charakterystycznej dla rocka gitarowej agresji pojawiły się dopiero po rewolucji muzyki industrialnej. Zawdzięczały one tyle samo Metal Machine Music co istnieniu ludzi pokroju Cage'a czy grupy improwizacyjnej AMM, których doświadczenia muzyczne powstawały z absolutnie nieprawdopodobnych materiałów. Z ekstremalnym hałasem eksperymentowało wielu muzyków, między innymi NON, CONTROLLED BLEEDING i THE NEW BLOCKADERS. Za rezerwuar najpotężniejszej odmiany uznawana jest Japonia, gdzie działają MERZBOW, THE GEROGERIGEGEGE, THE HANATARASH i wiele innych. Ich motywy są bardzo różne: niektórzy, niczym przywiązani do liny skoczkowie, szukają jedynie intensywnych doznań, inni napędzani są autentyczną nienawiścią, którą starają się wyrazić, jeszcze inni w tworzeniu hałasu znajdują dziecięcą przyjemność.

Simon Reynolds zauważa również, iż muzyce noise często towarzyszy ekstremalna tematyka:
Podświadomym przesłaniem większości muzyki jest iż świat jest generalnie dobrym miejscem i że jeśli nawet jest w nim smutek czy tragedia, równoważą się one na poziomie jakiejś wyższej harmonii. Do takiego opisu świata nie pasuje jednak noise. Dlatego też zespoły noise zawsze zajmują się antyhumanistycznymi tematami - krańcowością odrzucenia, obsesji, urazu, okrucieństwa, posiadania ...

Pomimo klarownych prób opisania rewolucyjnego potencjału hałasu, zdolnego nie tylko do niszczenia zewnętrznych wrogów ale i wewnętrznych umysłowych struktur władzy, Reynolds przyznaje, że teoria i noise nie idą w parze. Noise nie znosi próśb o znaczenie, wymyka się prostym wyjaśnieniom i najlepiej sprawdza się kiedy po prostu istnieje - głęboki i pozbawiony znaczenia.

Jako reakcja na społeczeństwo noise jest apoteozą wielu celów muzyki industrialnej. THROBBING GRISTLE i CABARET VOLTAIRE mogli swoimi ponurymi, poszarzałymi rytmami odzwierciedlać pozbawioną twarzy anonimowość post-industrialnego społeczeństwa, ale elementy hałasu w ich muzyce wyrażały również ich gniew i odrazy w stosunku do nich samych wypływające z własnej alienacji. W społeczeństwie, w którym ludzie przechodzą na drugą stronę na najmniejszą wzmiankę przemocy, nie ze strachu (ponieważ telewizyjna hiper-rzeczywistość usuwa to uczucie), ale z niechęci do jakiegokolwiek zaangażowania, w którym władza decydująca o wolności naszych czynów staje się coraz mniej namacalna, bardziej nieuchwytna dla opozycji, pojęcie znaczenia załamuje się, a odpowiednia reakcja muzyczna jest oczywista: cichy krzyk, brutalne wypalenie prowadzące w zapomnienie.

Wcześni awangardziści szukali wolności od władzy, którą Jacques Attali widzi w każdej komponowanej muzyce. Muzyka industrialna stara się znaleźć adekwatną reakcję na społeczeństwo po takim załamaniu, społeczeństwo, które musi dopiero zrozumieć jak bardzo jest od wewnątrz wypalone. Muzyka industrialna jest częściową realizacją potencjału siły uwolnionej przez Russolo.


Hałas i anty-muzyka - część pierwsza
Hałas i anty-muzyka - część druga


Paweł Frelik