COIL
Musick to Play in the Dark 2
(Chalice)

Co może napisać Frelik o nowym Coil? Co Coil może zagrać na drugiej części albumu, którego poprzednikowi poświęciłem całą stronę? Co mogą usłyszeć inni, kiedy po przeczytaniu poniższego pełni nadziei i oczekiwań usiądą po ciemku w głębokim fotelu? Może tam nic nie ma? Może muzyka Coil, tak jak każda inna, jest takim dźwiękowym placebo, które działa bo chcemy aby działało? Może te wszystkie umysłowe i emocjonalne projekcje wcale nie istnieją? Może słuchanie "Musick to Play in the Dark 2" to tylko pretekst do zajrzenia w siebie i próby połączenia w sobie tego, co rozdzielone? Ale czy te próby są kiedykolwiek udane? A może ten kawałek plastiku nie ma jednak w gruncie rzeczy żadnego znaczenia w leczeniu wewnętrznej schizmy? Tylko dlaczego nie mogę tego robić na zawołanie patrząc się w ścianę? Dlaczego słuchając "Where Are You?" jakoś łatwiej pomyśleć o obecności - ale czyjej? Czy nawet dziesięć kolejnych części "Musick" może dać odpowiedź? Tak jak nie dają jej nigdy sztuka, religia i narkotyki? A więc w sumie nie placebo? A może bez niego same pytania byłoby ciężej stawiać?