HIMILLSBACH
Himillsbach
(Acidtea)


Bardzo eklektyczny to album. Już sama nazwa wytwórni mogłaby zwiastować muzykę zbliżoną do kręgów techno. W rzeczywistości "Himillsbach" wypełniony jest mrocznymi klimatami bliższymi Cold Meat Industry niż zawodowych zjadaczy kwasu. Do tego album dosyć obszernie wykorzystuje kilka sampli, wśród których dominuje w tle nikt inny tylko BURZUM z bodajże "Hvis Lyset Tar Oss". I w pewnym sensie to on nadaje ton sześćdziesięciominutowemu albumowi. Chrzęszcząca gitara Grishnacka w tle, nałożone na nie Himillsbachowe wojenne bebno-kotły i przeraźliwy, znowu typowo Burzumowski wokal plus rozliczne aluzje do "Władcy Pierścieni" tworzą atmosferę kreowaną na debiucie płockiego duetu. W gruncie rzeczy, jeśli chodzi o wspomnianą gitarę ciężko zorientować się gdzie kończy się próbka gdyż praktycznie wszystkie utwory podszyte są tym znakomicie znanym wszystkim metalowym ekstremistom brzmieniem. Do tego pojawiają się tu symfoniczne partie klawiszy, które jeszcze bardziej wyolbrzymiają wrażenie heroiczności malowanych dźwiękami wydarzeń. Gdyby nie dominacja muzyki norweskiego mordercy HIMILLSBACH byłby jeszcze bardziej interesującym albumem, ale w obecnej postaci zbyt pachnie on na odległość BURZUM aby traktować go jako coś więcej niż ciekawe, ale tylko wariacje na temat.

(Acidtea Creation, Wolskiego 1/7, 09-400 Płock)


Paweł Frelik