RAPOON



Errant Angels


(Soleilmoon)



RAPOON to praktycznie Robin Storey, jeden z członków niesłychanie ważnej dla rozwoju ambientu, izolacjonizmu i czego tam jeszcze grupy ZOVIET FRANCE. Będący niejako nagranym koncertem ze studia "Errant Angel" jest znakomitym wprowadzeniem dla każdego, kto nie zaznajomił się do tej pory z muzyką najważniejszego bodajże pogrobowca ZOVIET. Pięć zawartych na płycie kawałków opiera się na bardzo gęstym rytmie niby bębna, niby tarcia, niby pracującej maszyny, na którym to tle porozrzucane są elektroniczne krajobrazy - pourywane melodie, pojawiające się i znikające klimaciki, rezonanse. Skumulowany rytm nadaje tej muzyce hipnotyczne właściwości, chociaż według tak zwanych standardów dzieje się w niej mało. Być może jest to też zasługa specyficznego wschodniego posmaku "Errant Angels", który ujawnia się nie tylko w zawodzących zaśpiewach w czwartym "Hear not Here", ale i niby-pustynnej atmosferze samych dźwięków. Pomimo, że każdy z tracków ma swój własny odrębny charakter, zlewają się one jednak ze sobą zjednoczone pierwotnym bębnem. Tej muzyki nie trzeba słuchać, jej się należy oddać. (Soleilmoon, P.O. Box 83296, Portland OR 97283, USA lub Staalplaat, P.O. Box 11453, 1001 GL Amsterdam, Holland)

Recenzja z AM 3.1998: RAPOON The Fires of the Borderlands (Release)


Paweł Frelik