ULTRA MILKMAIDS
v/s part 1
(Ignis)

Chronologicznie następny materiał ULTRA MILKMAIDS pełny był trzasków, omsknięć i przeskoków - 'glitchów', które powoli zaczynają ewoluować w samodzielną praktykę komponowania. "v/s part 1" powstał mniej więcej rok przed nim, ale muzyka na nim znacząco różni się od "Peps". Pięć porozciąganych elektronicznych kompozycji przywołuje skojarzenia z białymi polami, na których zamiast materii napotykamy spotykające się pod różnymi kątami płaszczyzny drgających mono-chromatycznych dźwięków. Muzyka ULTRA MILKMAIDS jest ulotna, niespieszna i kojąca. Bezkształtna muzyczna narracja opowiada się niczym w zawieszeniu między jawą a snem, w którym nawet dźwięki mienią się i falują, jakby słyszane raz z tej, raz z tamtej strony granicy dwu światów. Nie widziałem jeszcze aby ktoś określił kompozycje Francuzów jako ambient, ale w podstawowym tego terminu znaczeniu nim właśnie jest ta płyta - szczelnie spowijającym nas dźwiękowym środowiskiem. Podobnie jak na "Peps" tak i na wydawnictwie Ignis znajdują się ścieżki wideo z obrazowymi impresjami - w tym przypadku dwu - utworów z albumu. Jeśli dodać do tego wysmakowane opakowanie "v/s part 1" otrzymujemy cudownie nieznane wydawnictwo-perełkę. To dobrze, że ULTRA MILKMAIDS nie robią się popularni - osobiście nie lubię, jeśli zbyt wiele osób zna to, co mi samemu służy za coilowskie 'time and space machines'.
(Ignis Projekt, P.O. Box 133, 90-965 Łódź 36)