ORDO EQUILIBRIO


The Triumph of Light
(and Thy Thirteen Shadows of Love)


(Cold Meat)


Jeśli ktoś w Cold Meat Industry ma naprawdę zimne brzmienie, jest to na pewno ORDO EQUILIBRIO. Drugi album dla Karmanikowej rodziny zawiera zgodnie z tytułem 13 utworów (z których dwunasty to zupełna cisza) tchnących paradoksalnie pogodnym chłodem, samotnością i zmierzchem. Nawet w tych kilku trackach, w których ORDO jakby zbliżają się do akustycznego pogańskiego folku SOL INVICTUS i CURRENT 93 wielkie przestrzenie zabijają ludzkie brzmienie gitary akustycznej. Pozostałe to luźno powiązane krajobrazy dźwiękowe, w których symfoniczne organy nakładają się na odgłosy kapiącej wody, dalekich trzeszczeń, zawirowań i metalicznego kucia. Od czasu do czasu pojawiają się tu też odległe, żałobne chóry, ale są one tak dalekie, że zupełnie nieludzkie. Tym bardziej dziwna jest ta oprawa, że w warstwie tematycznej (czyli przede wszystkim w tytułach, bo teksty posiada tu jedynie połowa utworów) ORDO EQUILIBRIO jak zwykle przywołują tematy umistycznionego perwersyjnego seksu, namiętności, poddanie i oddania, oraz bólu i przyjemności. Z powodu takich, a nie innych dźwięków wydają się one jednak zupełnie pozbawione gwałtowności. Pogodne. Tą muzykę się kontempluje. Tylko czy faktycznie jest ona triumfem światła?

(Cold Meat Industry, P.O. Box 1881, 581 17 Linkoping, Sweden)

Recenzja z AM 7.1998:
ORDO EQUILIBRIO Conquest, Love & Self-Perseverance (Cold Meat)


Paweł Frelik