THE ANGELS OF LIGHT
New Mother
(Young God)

Kolejna produkcja Michaela Giry, jednej drugiej nie istniejącego już SWANS, tym razem zadedykowana drugiej drugiej czyli Jarboe. I jest to też w jakimś stopniu jego kolejne oblicze - po bardzo zelektronizowanych projektach THE BODY LOVERS i THE BODY HATERS, "New Mother" jest bodajże pierwszym albumem zawierającym właściwe kompozycje, żeby nie powiedzieć piosenki, od czasu zawieszenia działalności SWANS. Jest to również spokojny akustyczny materiał, który przywołuje na myśl niektóre produkcje Nicka Cave'a i jego wesołej komandy. O ile jednak Cave, szczególnie na wczesnych płytach, wyszarpywał sobie z serca wszystkie siedzące tam demony, Gira brzmi zaskakująco spokojnie. Zaskakująco, bo ci, którzy znają jego działalność zarówno muzyczną jak i literacką wiedzą, iż Gira mieści w sobie co najmniej tyle samo złych i dobrych duchów. W tych ponad siedemdziesięciu minutach widać jednak tylko te ostatnie. Smutku, melancholii i zadumania jest tu dużo, owszem. Czasem nawet Gira wydaje się być na krawędzi wybuchu i wyśpiewania czegoś, co mu leży na sercu, ale apokaliptycznych wybuchów wściekłości na "New Mother" się nie doczekacie. Co więcej, w większości podkłady do sugestywnych wokali utrzymane są na jak najbardziej minimalistycznym poziomie, często sprowadzając się do pojedynczej gitary i pojedynczych uderzeń tamburynu. Czyżby pogodzenie ze światem w miarę jak upływają lata? A może zmęczenie materiału? Niezależnie od powodów nowy Gira brzmi tak samo przekonywująco jak stary.