BRIGHTER DEATH NOW
May All Be Dead
(Cold Meat)

Czytanie recenzji wydawnictw BRIGHTER DEATH NOW jest zazwyczaj nudnym zajęciem - po ogólnych opisach warstwy sonicznej autorzy podniecają się, że to Cold Meat, że on szef, że wymyślił death ambient, że ble, ble, ble ... I częściowo maja rację, ale trzeba też sobie powiedzieć, że jeśli chodzi o czysto techniczne osiągi, to BRIGHTER DEATH NOW nie jest wcale naj-. Wiele formacji noisowych czy power electronics bez problemu przebija ten jednoosobowy projekt dźwiękową agresją, zawartością przesterów i tym podobnymi. O ile jednak na polu muzycznej ekstremy BDN może z niektórymi przegrywać, nie wszyscy recenzenci zwracają uwagę na charakter tego, co wypluwa z siebie szalony Szwed. Niewiele jest zespołów, które produkowałyby twory tak złowieszcze. "May All Be Dead" - najnowsze 74 minuty koszmaru - zieje brudem, złem i perwersją nijak nie dającymi się upchnąć w ramy cywilizacji Zachodu, która w filmach o seryjnych mordercach, bajkach o satanizmie i seksie S/M niezdarnie usiłuje oswajać tabu. W porównaniu do tego, co oferuje nam Karmanik wszystkie takie próby wydają się być słodkimi cukiereczkami. Z poza kurtyn miarowego chrzęstu, szumu i zgrzytu słychać bowiem majaki naprawdę chorego człowieka, który w amoku pragnie nam coś wywrzeszczeć o śmierci (to znamy skądinąd), kaustycznej nienawiści do wszystkiego co żyje (to już mniej i rzadko w takim natężeniu) i pedofilii (a o tym zazwyczaj wolimy zapomnieć). Metalowy ludek lubiący myśleć o sobie jako najbardziej ekstremalnym sektorze sceny muzycznej chętnie epatuje swoim rogatym szatankiem i kultem ciemności, ale złowieszcze "żałuję, że nie jestem małą dziewczynką" przez gardło im nie przejdzie. Chcecie transgresji i prowokacji - posłuchajcie "May All Be Dead"!
(Cold Meat Industry, Villa Eko, 595 41 Mjolby, Sweden)