PUISSANCE
Mother of Disease
(Fluttering Dragon)

Warszawski smok coraz szerzej rozpościera skrzydła! Najpierw światowa edycja projektu jednej drugiej ENDURY, teraz nowy album PUISSANCE, który uprzednio wydał dwie duże płyty i dwuutworowy singiel dla nikogo innego jak Cold Meat Industry. Nazwa zespołu to tyle co "moc", "siła" i trudno chyba byłoby o trafniejszą. Stylistycznie "Mother of Disease" kontynuuje wyraźnie nakreśloną wizję neoklasycznych orkiestracji połączonych z militarystycznymi rytmami. "Let Us Lead" i "Back in Control" były przytłaczające, ale ten album zostawia je z tyłu o kilka ... no właśnie, czym się mierzy majestat? Przy spójnej koncepcji jest on również najbardziej urozmaiconą ze wszystkich produkcji duetu, raz to koncentrując się na symfonice ("Mother of Disease"), kiedy indziej wyprowadzając na pierwszy plan marszowe elementy ("Core of Revelation" i "The Voice of Chaos"), a nawet surowe post-industrialne zgrzyty ("Human Error"). Po raz kolejny PUISSANCE powraca również do obsesji nadciągającą apokalipsą, która na "Mother of Disease" przybiera kształt nieokiełznanej energii jądrowej. Jej ukoronowaniem jest rozpoczynający się smykami, a potem przechodzący w podkład do melodeklamacji tytułowy utwór z przerażającą wizją "uranu zamieniającego się w rękę boga, topiącego się boga, zwiększającego swą siłę z każdą sekundą". Nie powtórzę już frazesu o soundtracku do końca świata, bo przy dotychczasowym liberalnym użyciu stracił on już swoje pierwotne znaczenie. Proszę tylko abyście posłuchali "Mother of Disease" na ODKRĘCONYM wzmacniaczu - tylko wtedy z głośników wylewa się cała potęga i przestrzeń tego materiału.
(Fluttering Dragon Records, P.O. Box 182, 03-700, Warszawa)