DISSECTING TABLE
Life
(Release)

Biorąc pod uwagę fakt, iż DISSECTING TABLE jest jedną z formacji, która wyprowadziła japoński noise na kultowe szczyty okupowane obecnie przez ten gatunek, album zaczynający się od motorycznych, żeby nie powiedzieć melodyjnych, pochodów na zbudowanym z metalu basie (tak to przynajmniej brzmi) może co najmniej dziwić. Ustają one po niecałej minucie, ale zdziwienie pozostaje, gdyż w trzy później D.T. serwuje nam dawkę schizofreniczno-noisowej wariacji na temat minimalistycznego techno. Koło szóstej minuty powraca zmutowany motyw otwierający. W drugim przeraźliwy biały szum pokrywają niemal groteskowe cymbały (tak to przynajmniej brzmi), zaś początkowe fragmenty trzeciego mogłyby pochodzić z albumu bardzo zdenerwowanego i bardzo zindustrializowanego zespołu łączącego estetykę NAPALM DEATH z początków kariery i najśmiertelniejszych z deathsterów (tak to przynajmniej brzmi). Tego rodzaju wariacje są nieodłączną częścią anty-muzyki Ichiro Tsuji, jedynego obecnie członka formacji. W porównaniu do innych przedstawicieli hałasu z Kraju Wiśni takich jak MERZBOW czy MASONNA, kompozycje DISSECTING TABLE zawsze zdradzały jeśli nie tradycyjne, to przynajmniej strukturalne ciągotki. W swoich najspokojniejszych momentach Tsuji zbliża się do estetyki SKINNY PUPPY minus rytm, w tych bardziej gwałtownych zawsze udawało mu się stworzyć chociaż namiastkę mrocznej i dusznej atmosfery. Najnowszy, ósmy już album jest podzielony, jak wszystkie ostatnimi czasy, na cztery kompozycje zamykające się w prawie 50 minutach. Przesłuchanie więc każdej z nich jest nie lada wyczynem, ale dzięki tak głębokiemu zróżnicowaniu i zmieniającej się co kilkadziesiąt sekund dominancie nie pozwalają one na bezwiedne i bezwolne zanurzenie się w morzu dźwięku. Czy to dobrze - nie wiem, ale z całą pewnością warto czasem posłuchać czegoś, co nie czyści życia organicznego w promieniu stu metrów.
(Release, P.O. Box 251, Millersville PA 17551, USA)