RAPOON


The Fires of the Borderlands


(Release)



Rzadko zdarzają się tak poruszające albumy. Siódmy z kolei a pierwszy dla Release album RAPOON, najważniejszego kontynuatora tradycji ZOVIET FRANCE, wybija słuchacza z linearnego czasu i katapultuje w małą kieszeń przestrzeni stworzoną przez Robina Storey'a. Nie jest to typowy ambient, nie jest to również powszechnie rozumiany industrial. Albumy RAPOON zawsze miały w sobie jakąś pustynność, która nie opiera się jednak, jak to często bywa, na charakterystycznie orientalnych dźwiękach (chociaż i te okazjonalnie pojawiały się na wydanych dla Staalplaat sześciu albumach). Pustynia Storey'a istnieje wszędzie, gdzie nie docierają tabuny ludzi a gdzie stan umysłu definiuje kontemplacja odległego horyzontu i kilometrów sześciennych eteru. Na "The Fires of the Borderlands", w omywających słuchacza falach szmerów, porozrzucanych uderzeń, dalekich rezonansów i mrocznych pętli paradoksalnie nie ma tytułowego ognia. Szaleje on daleko stąd trawiąc szczątki kolejnego imperium i tylko gdzieś na horyzoncie snują się czarne dymy a wokół nas nie ma śladów życia. I jeszcze słowa Robina Storey'a: "Czas nic nie znaczył. Umarł. Jego prochy leżały u moich stóp, co jakiś czas poruszane dziwnymi wiatrami oplatającymi starożytne skały, na których stałem. Niebo, jeśli ktoś mógł to tak nazywać, wyrzucało z siebie gwałtowne spazmy światła i ciemności. Ognie pogranicza".

(Release, P.O. Box 251, Millersville PA 17551, USA)
O wytwórni Release

Recenzja z AM 5.1997: RAPOON Errant Angels (Soleilmoon)


Paweł Frelik