TRIPWIRE
Intellavoid
(Fluttering Dragon)

TRIPWIRE to projekt F. Soderlunda z PUISSANCE, ale ci, którzy oczekują jakichś mrocznych oparów srodze się rozczarują. "Intellavoid" to apoteoza beatu momentami przypominający późnego SCORNA, kiedy indziej nawiązującego do najlepszych tradycji 'jungle'. Chociaż nie - nie jest on do końca czysty, bo tło do połamanych popisów perkusyjnych (a raczej samplerowych) stanowią mroczne zasłony dźwięku wiele zawdzięczające hałaśliwemu końcowi mrocznego ambientu. Momentami pojawią się tam także quasi-symfoniczne pasaże, które radykalnie poszerzają przestrzeń za uderzeniami, tworząc całkiem unikalny pejzaż. To jest jednak tło. Same bicia są zaś chorobliwie zaraźliwe do tego stopnia, że podczas słuchania tych 50 minut chce się od rozpierającej energii skakać po ścianach i innych niekoniecznie równych powierzchniach. Szczegółowo utworów nie będę opisywał, bo napędza je ten sam, chociaż bynajmniej nie taki sam beat, który dzięki wspomnianym dalszym planom ani przez moment nie powoduje poczucia nudności, jak to często dzieje się w rozmaitych technoidalnych pochodnych. "Intellavoid" jest po prostu świetnym albumem, ale oprócz tego również dowodem na to, że w elektronice granice poszczególnych gatunków są bardzo umowne, zaś dawne szczepowe granice załamują się pod naporem wyzwalającej technologii. Kilka lat temu taki album nagrany przez kogokolwiek z Cold Meat wzbudziłby oburzenie wśród znaczącej części zimnej publiki (co wcale nie oznacza, że nikt z tej rodziny już wtedy podobnych wycieczek nie robił) - dzisiaj jest w pewnym sensie czymś naturalnym. Jak to powiedział Steven Stapleton z NURSE WITH WOUND - "Categories strain, crack and break ... step out of the space provided".
(Fluttering Dragon, P.O. Box 182, 03-700 Warszawa 4)