JOB KARMA
Cycles per Second

Limitowany do 69 numerowanych kopii i nagrany na CD-ROM'ie (ale za to z piękną naklejką na samym krążku) kompakt wrocławskiej JOB KARMA jest małym dziełem sztuki. Rozkładana okładka opasana wąskim kawałkiem papieru ściernego, utwory oznaczone nie tytułami, lecz małymi obrazkami (ciekawe czy był to pomysł własny czy zapożyczony z "Selected Ambient Works Vol. 2" APHEX TWIN?), dwukolorowa grafika - wszystkie one składają się na małe przeżycie artystyczne, które jak raz znajduje swoje przedłużenie w muzyce. Zaczyna się konkretnie (tzn. w stylu musique concrete) - od odgłosu tłuczonego szkła, bodajże żarówek - ale potem muzyka zmienia się diametralnie. 40 minut "Cycles per Second" to specyficzny rodzaj zwichrowanego elektronicznego minimalizmu. Poszczególne utwory składają się z dosłownie 2-3 nałożonych na siebie i pętlących się w nieskończoność motywów, w których dominują wysokie tony. Dopiero na początku czwartego utworu pojawia się głos beznamiętnie wypowiadający litery alfabetu (do głowy natychmiast ciśnie się porównanie z metajęzykowymi eksperymentami Kurta Schwittersa), zaś zaraz potem z jednostajnego przebiegu prądu wyłania się monotonny rytm, nabijany pojedynczym bębnem. Uderzenia pozostają też w piątej kompozycji wybitnie przyczyniając się do pogłębienia nabudowującej się od samego początku schizofrenicznej atmosfery - emocjonalnego odpowiednika wspomnianego papieru. Pomimo początkowej nieprzystępności JOB KARMA udało się stworzyć bardzo spójny i konsekwentny album, który swoją oszczędnością i doborem dźwięku jest w stanie wyprowadzić niejednego słuchacza z równowagi. Jednak po kilku przesłuchaniach, kiedy jesteśmy już gotowi na to, co nas czeka, jednostajność "Cycles per Second" może stać się atutem i służyć jako podkład do kontemplacji. (Dystrybucja: Obuh Records, P.O. Box 338, 20-950 Lublin 1)