NO FESTIVAL OF LIGHT
If God Lived On Earth, We Would Break His Windows
(Fluttering Dragon)

Przyznam się, że moja pierwsza reakcja na tytuł albumu była nieco sceptyczna. Nie żebym był zwolennikiem jakiegoś określonego decorum, które zostało nim naruszone, ale . . . Na szczęście zawartość albumu wywołuje zupełnie inne wrażenia. Pierwsze z nich to - "To musi być Szwecja!" Nie wiem co to jest, ale formacje z tego kraju - począwszy od hałaśliwego BDN poprzez mroczną MEGAPTERĘ aż do minimalistycznego ARCHON SATANI (i są to tylko czubki wielkich gór) mają w sobie jakiś wspólny element, który przebija z ich muzyki nawet pomimo rozbieżnych estetyk. Drugie spostrzeżenie dotyczyło konstrukcji samej muzyki. NO FESTIVAL OF LIGHT niezwykle umiejętnie łączą mroczne, elektroniczne podkłady z całym bogactwem sampli, nagrań z terenu, głosów, rytmicznych stukotów, a nawet okazjonalnych wycieczek w bardziej zgrzytające tereny. Wszystkie one sprawiają, iż muzyka na "If God Lived On Earth" nie tyle pulsuje powolnym, statycznym mrokiem, co żyje i wije się niczym zamieszkujący w ciemnościach wąż. Po trzecie, niejako w opozycji do poprzedniego i pomimo wspomnianej różnorodności środków, cały materiał wydaje się wyjątkowo spójny i przemyślany. Z jednej więc strony otrzymujemy muzykę, która nie usypia swoją jednostajnością a z drugiej absorbuje całą uwagę słuchacza swoimi czarnymi, nihilistycznymi wizjami. Czego więcej trzeba?
(Fluttering Dragon Records, P.O. Box 182, 03-700 Warszawa 4)