WARSZAWSKA JESIONKA
Hak w smaku
(Soror Mystica)

Szczerze mówiąc już sam nie wiem czy łatwiej się o WARSZAWSKIEJ JESIONCE pisze czy też jej słucha. Obydwa zadania wymagają dużej koncentracji - nie tyle estetycznej co intelektualnej. Bo muzyka improwizowana - a taką właśnie wykonują warszawiacy - nigdy łatwą i przyjemną nie była. O samym kierunku pisze zresztą bardzo przekonywująco Rafał Księżyk wewnątrz przepięknie wykonanej okładki spojonej śrubą, którą trzeba odkręcać przed każdym wyjęciem płyty. To co mnie jednak zastanawia to wartość emocjonalna produkcji typu "Hak w smaku". Bo o ile z jednej strony spontaniczność i bezpośredniość wydają się przemawiać na rzecz głęboko duchowej genezy takiej muzyki, to ciągle pozostają one jedynie oprawą, metodą. Drugą stroną jest natomiast abstrakcja ocierająca się o muzyczny dadaizm - a w tych "ducha" w romantycznym tego słowa znaczeniu chyba ze świecą szukać. Czy poza zaznaczeniem wyzwolenia z wszelkich ram i więzów, muzycy JESIONKI wyrażają w tej muzyce jeszcze coś? A jeśli tak, to czy to "cos" pochodzi z ich głowy czy serca? Ja szczerze mówiąc przychylałbym się do wskazania pierwszego z tych siedlisk, ale i tak nie przeszkadza mi to w słuchaniu "Haka w smaku". Raz na jakiś czas.