UMBRA
Ater
(Fluttering Dragon)

Jakiś czas temu ktoś na liście AntiMusick troszkę się podśmiewał z hasła reklamującego "Ater" - "muzyka prawdziwej wschodniej wiedźmy". Ja z kolei nieco sceptycznie podchodzę do deklaracji, iż album jest poświęcony złu i opisuje jego rządy nad światem. Ale to są tylko szczegóły. I tak w ogóle to trochę się waham czy pisać dalej, bo czytelnicy zacznę mnie chyba posądzać o branie łapówek od Xaka z Fluttering Dragon. Ale co tam - ten album jest świetny! Świetny sam w sobie, świetny dla fanów brzmienia Cold Meat, świetny dla wszystkich miłośników czarnych dźwięków. Bez uciekania się do jakiejś dźwiękowej woltyżerki tandem Maćka (muzyka) i Elizy (teksty i wokale) stworzył materiał, którego minorowy nastrój trzyma w napięciu niemal przez całe 40 minut. Z jednej strony dzieje się tu bardzo wiele a utwory znacząco różnią się od siebie, ale z drugiej dynamika emocjonalna płyty pozostaje na ustalonym poziomie. Muzyka na "Ater" płynie powoli, rozbiega się w powietrzu, mrozi jeśli nie krew to na pewno sceptyczny uśmieszek na twarzy. A momentami poraża też zgoła nieoczekiwanym pięknem tak jak w czwartym "No Sun" - sami posłuchajcie. Nie wspominam już nawet, że na produkcji mucha nie siada - z takimi zespołami jak UMBRA Polska może spokojnie konkurować z Lustmordami i Karmanikami tego (a może tamtego?) świata. No to już wiecie co macie zrobić.
(Fluttering Dragon Records, P.O. Box 182, 03-700 Warszawa 4)