MERZBOW/X - historia pewnego projektu



Swego czasu pisałem o planach wydania przez australijską wytwórnię Extreme 50-kompaktowego boxu króla japońskiego noisu, MERZBOW. Byłby to chyba absolutny rekord przemysłu muzycznego, ale przez długi czas (niemal dwa lata) wokół tematu zapadła zupełna cisza (pomimo, że wytwórnia przyjęła od szeregu osób przedpłaty w wysokości 400 dolarów - pomyślcie o inflacji) a wiele osób prorokowało iż "Merzbox" nigdy nie stanie się rzeczywistością. Pod koniec zeszłego roku sprawy nabrały jednak rumieńców i wszystko wskazuje, że to wydawnicze monstrum ujrzy w końcu światło dzienne w przeciągu kilku miesięcy. Poniżej znajdziecie obszerne fragmenty wywiadu jaki Hans Stoeve przeprowadził z Rogerem Richardsem - szefem Extreme. Materiał jest w pełni autoryzowany, zaś jego pełną wersję w języku angielskim można znaleźć pod adresem http://www.users.bigpond.com/nadabrahma.

- Czy mógłbyś najpierw opowiedzieć, jak w ogóle powstał pomysł wydania czegoś takiego?

Wszystko zaczęło się w kwietniu 1996 roku podczas mojego pobytu w Tokio, kiedy spotkałem się z Masami Akitą. Rozmawialiśmy między innymi o potrzebie jakiegoś projektu, który upamiętniłby 10-lecie Extreme Records. Początkowo mowa była o wydaniu na CD kolaboracji MERZBOW i SBOTHI, która była pierwszym longplayem wydanym przez moją wytwórnię. Do tego doszłaby jakaś otoczka reklamowa i tak dalej - krótko mówiąc coś, co przypomniałoby ludziom, że Extreme działa już dekadę i że od samego początku pracuje z MERZBOW. Potem zaczęliśmy jednak myśleć o czymś bardziej spektakularnym i przeszliśmy do 6-płytowego boxu, a ten szybko przeobraził się w box 10-płytowy. Pierwotnie chciałem nazwać go "Lowest Music and Arts" jako że miał prezentować wczesny okres działalności Akity. Kiedy więc zaczęliśmy się zastanawiać jakie powinny znaleźć się w nim nagrania, on zaczął zasypywać mnie tytułami i po jakimś czasie obaj doszliśmy do wniosku, że nie da się uchwycić istoty MERZBOW w niczym mniejszym niż 50-płytowy pakiet! Stąd ta liczba. Zanim jednak oficjalnie zadeklarowałem zamiar wydania tego monstrum minęło kilka miesięcy.

- I co dalej?

No więc wtedy zaczęły się schody. Pierwszym pytaniem było jak to wszystko zapakować - w box, tak, ale jak? Poza tym oczywistym było, że MERZBOW to dużo więcej niż tylko muzyka. Masami jest bardzo utalentowanym pisarzem głęboko zaangażowanym w japońską scenę fetyszystyczną. Oprócz tego sam przygotowuje oprawę graficzną wielu swoich wydawnictw. Wszystkie te aspekty też wypadało uwzględnić. Zaczęła się więc mowa o książce i koszulkach. Myśleliśmy nawet o czapeczkach baseballowych, ale na szczęście te jakoś w końcu odpadły. Z czasem doszliśmy do wniosku, że tym czego potrzebowaliśmy był CD-ROM - forma multimedialna, która zbierałaby razem aspekty wizualne, tekstowe i dźwiękowe. Sam CD-ROM był zresztą dla mnie dużym wyzwaniem - nigdy przedtem nie robiłem czegoś takiego, więc jeśli chodzi o produkcje było to poruszanie się po zupełnie dziewiczym terytorium. Od początku wszyscy chcieliśmy aby "Merzbox" był czymś w pełni wartościowym. Zawsze stawiałem sobie za punkt honoru aby wszystko, co nosi nazwę Extreme było w miarę możliwości jak najlepsze. Problem polegał na tym, że w tamtym momencie projekt wykraczał nieco poza nasze możliwości. I to właśnie jest powodem, dla którego wszystko zabrało tak dużo czasu.

- A co konkretnie znajdzie się w "Merzboxie"?

Na początek poszło absolutnie pierwsze nagranie Merzbow z okresu kiedy nie istniała nawet sama nazwa. W 1979 Akita zarejestrował "OM Electrique" - nagranie, echem, elektroniczne. Nigdy dotąd nie zostało ono wydane a jest naprawdę fantastyczne. Około 1980 przyszły nagrania typu "Metal Acoustic Music", które charakteryzowały się, nazwijmy to, prymitywizmem. W pewnym sensie był to powrót do innego typu instrumentarium i innych umiejętności. Przez następnych 18 lat Masami bezustannie ewoluował używając różnych instrumentów, ale jeśli posłuchać co robi, jest w tym pewien kształt, forma kompozycyjna, to co różni go od wielu innych. Sam jako muzyk bardzo zmienił się przez ten czas. Ja osobiście widzę siedem aspektów muzyki MERZBOW, siedem różnych form ekspresji. Ci, którzy twierdzą, że cały MERZBOW brzmi tak samo, powinni posłuchać "Merzbox" i na 'zaledwie' 50 albumach dostrzec jak różne oblicza może on przybierać. - Co to więc za siedem aspektów? Pierwszy to nagrania oparte na pętlących się taśmach. Następny okres to elektroniczne eksperymenty z taśmą. Potem wchodzą instrumenty: może to być perkusja albo gitara. Po nich następuje zwrot ku pełnemu wykorzystaniu elektroniki, ale ciągle z wykorzystaniem taśm i różnych instrumentów jako materiałów. Jeszcze później pozostaje czyste elektroniczne brzmienie, z którego z kolei wyłaniają się słynne chaotyczne nagrania - to one przyniosły mu chyba największą sławę. To tylko niektóre z etapów w jego twórczości, ale jak wspominałem esencja pozostaje ta sama - umiejętność wyrażenia w muzyce chaosu i przetwarzania go w noise. - Jakiego odbioru się więc spodziewasz? Zamiarem był oczywiście jak najlepszy. Nie chcę aby było to wydawnictwo, które kwituje się na wpół obojętnym "OK". Chcę, aby ludzie kochali ten box i aby przynosił on im autentyczną przyjemność. W sumie jest on już tak osobistą sprawą, że będę głęboko rozczarowany jeśli ktoś stwierdzi, że coś jest z nim nie tak. Po tak długim okresie jest to jakby część mnie samego. Tak czy inaczej, naprawdę uważam, że będzie to dzieło ze wszech miar godne uwagi.

- Wracając jeszcze na chwilę do idei CD-ROM - czy po zrobieniu pierwszego dalej jesteś zainteresowany tą formą wydawniczą?

Nie, zdecydowanie nie. Nie sądzę aby CD-ROM miał jakąkolwiek przyszłość. W przemyśle gier komputerowych sprawdził się znakomicie, to samo w pornografii, która zawsze była otwarta na nowinki techniczne, ale w pozostałych dziedzinach nie ma on po prostu swojej funkcji. Owszem, wielu osobom CD-ROM ułatwił zrozumienie interfejsu i eksplorację nowych mediów, ale na tym koniec. Wydaje mi się, że prawdziwą rewolucją będzie szerokopasmowe przesyłanie danych i o wiele bardziej interaktywny Internet.

- A jak do projektu odnosi się najbardziej zainteresowany?

Masami jest w pewnym sensie nim ciągle zdumiony. Jest również pełny zrozumienia dla faktu, że zajęło to o wiele dłużej niż pierwotnie zakładaliśmy - sam zresztą miał czynny udział w rożnych aspektach produkcji. Tak samo jak wiele innych osób, jego pragnieniem jest ujrzeć go na rynku. Jest również ciekawy jak takie wydawnictwo wpłynie na jego postrzeganie. Nie może doczekać się reakcji ludzi i jakkolwiek bardzo się identyfikuje ze swoja muzyką, jest też pełny pokory. Masami nie oczekuje żadnych fanfar - on chce po prostu wiedzieć jak inni odbierają ten cały projekt.

- Skoro o nim mowa - jaka jest Twoim zdaniem tajemnica jego legendarnej płodności artystycznej?

To różnica kulturowa, którą można chyba w pełni zrozumieć jedynie będąc Japończykiem. Etyka pracy jaką wnosi do swojej twórczości nie jest niczym niezwykłym jeśli uznać tworzenie muzyki za jakąś tam pracę. A mimo to kiedy mówi się o tworzeniu form artystycznych - czy to wizualnych, czy to dźwiękowych, czy to w końcu tekstowych - powszechnie uważa się, że nie można być aż tak płodnym. A Masami zaprzecza takiemu stwierdzeniu, jak gdyby mówiąc: "Nie wiedziałem, że istnieją takie ograniczenia co do robienia czegoś takiego,. Ja to po prostu robię".

- A co Ciebie osobiście tak pociąga w jego osobie?

Jego żywy i czysty talent. On po prostu ciągle tworzy. Nie przerywa aby przemyśleć koncepcję, nie zastanawia się nad czym co robi, czy jest to dobre czy złe. Jak to się mówi on tam po prostu jest i pracuje. Uważam to za naprawdę niesamowite.

- Dobrze, ale jak oceniać takie nagrania? Kiedy już usiądziesz i włączysz którykolwiek ze składników "Merzboxa" czy będziesz w stanie znaleźć w nim jakieś znaczenie?

Przede wszystkim nagrania te są dowodem innowacji i muzycznego geniuszu. Istnieje tylko jeden Masami Akita. Są inni grający noise, ale istnieje tylko jeden Merzbow. Tak więc wydawnictwo jest naszą deklaracją jak ważne miejsce zajmuje on w świecie muzyki. Być może zmusi ono do zwrócenia uwagi również tych, którzy dotąd zupełnie się takimi obszarami eksploracji dźwiękowej nie interesowali. Jeśli chodzi o znaczenie, jest to dowód, że niektórzy muzycy wykraczają poza zakreślone granice muzykowania. Jak wielu artystów może nagrać 200 albumów i ciągle być uważanymi za dobrych? Jak wielu muzyków może oprzeć swoją karierę na hałasie? Niezależnie od tego co myśli się o MERZBOW, jest w nim coś wyjątkowego. A "Merzbox" z całą pewnością to pomaga uchwycić.

Hans Stoeve (paf)