SCORN
Logghi Barogghi
(Earache/Metal Mind)
Jakaż to ulga recenzować co¶, co możecie bez żadnego problemu kupić na
licencyjnej kasecie. Samego zespołu nie trzeba chyba nikomu przedstawiać,
zreszt± jest to już drugie wyst±pienie Micka Harrisa w tym numerze. O
SCORNIE mówiło się raczej dużo, ale cała prasa, a szczególnie pod±żaj±ca
za nim w niezbadane regiony metalowa jej sekcja, jakby zupełnie nie zauważyła,
że jego jedyny obecnie już członek nie tylko wieki temu opu¶cił regiony
znane kultersom i wypierdowcom, ale, że obecnie porusza się coraz szybciej
ku rejonom muzycznym bliskim LULL i izolacjonizmowi.
Oparty na miksowanych bębnach ‘ambient dub’ Harrisa z płyty na płytę staje
się coraz bardziej minimalistyczny. Gdyby zestawić ze sob± debiutancki
„Vae Solis" i „Logghi Barogghi", łatwo byłoby wzi±ć te albumy za dzieła
dwu, jakże od siebie różnych, artystów. W porównaniu z hała¶liwie industrialnymi
„Vae Solis" czy „Lick Forever Dog" „Logghi Barogghi" nie zawiera już praktycznie
nic poza bębnami, okazjonalnymi zmiksowanymi wokalami i minimalnymi tłami
dĽwiękowymi. Co jaki¶ czas pojawiaj± się też jakie¶ kwarki efektów, ale
niepodzielnie rz±dzi tu tylko dubowy bęben. Te prawie 60 minut nie s±
dla poszukiwaczy monumentalnych wrażeń. „Logghi Barogghi" to rytmiczna
kraina, w ktorej nie jest ani Ľle ani dobrze. Jest nijak. Posmakujcie
to słowo - nijak. Przyjemne, prawda?
|