LULL jest ucieleśnieniem gatunku zwanego izolacjonizmem. W izolacjonizmie nie chodzi już nawet o dźwięki, ale o dalekie odgłosy, rewerberacje, echa, szumy. Continue", czwarty już album LULL, kolejnego wcielenia niezmordowanego Micka Harrisa znanego ze SCORN, to jeden, ponad 62-minutowy, utwór. Gdyby mgłę dało się usłyszeć, jestem pewny, że brzmiałaby tak samo jak Continue". Jej wieczne kłęby przewijają się przez ten album, wzbijając się w górę i opadając niczym powietrzne przypływy i odpływy. Czasem z jej gęstwy dobywa się jakiś pojedynczy głos czy skrzypienie, ale szybko ginie on we wszechogarniającej szarzyźnie. Taki właśnie jest kolejny album człowieka, który z perkusisty najbardziej ekstremalnego zespołu na świecie wyewoluował w twórcę porażającego swoją wizją i wielobliczowością. LULL porusza się po absolutnych peryferiach anty-muzyki, ale w swoich eksploracjach jest tysiąckrotnie bardziej fascynujący niż zespoły pakujące w swoje utwory dziesiątki linii instrumentów. Jeśli uda się wam zdobyć ten album, spróbujcie włączyć repeat" i spędzić przy nim kilka przesłuchań siedząc w fotelu i patrząc się w jakiś falujący wygaszacz na ekranie komputera. Po czymś takim świat kąsa dotkliwie. (Release, P.O. Box 251, Millersville PA 17551, USA) O wytwórni Release Recenzja z AM 12.1996: LULL Moments (Release)
|
|
|