KOAN
Frontiers
(Red Stream)

KOAN to dwaj wycieczkowicze z metalowego światka w regiony muzyki jakiej świat nie widzi - członkowie francuskich HIMINBJORG i SPHER. Sama nazwa projektu, oprócz swojego pierwotnego znaczenia w filozofii Zen, Koan to także nazwa programu komputerowego (swego czasu bardzo zachwalanego przez Briana Eno), w którym duża rolę odgrywa dowolność i który, po wprowadzeniu do niego elementów podstawowych łączy je w przypadkowy sposób. Rezultaty za każdym razem są różne pomimo identycznych danych wejściowych, a to fascynuje wielu muzyków. Podejrzewam, że jest to przypadek, ale duża część "Frontiers" sprawia wrażenie stworzonego w taki właśnie sposób, przy czym te predefiniowane elementy są dosyć zróżnicowane: wspomniane mroczne tekstury, delikatne beaty, pourywane wokale. okazjonalne instrumenty akustyczne. Ma to swoje dobre i złe strony. Dobre, bo pomimo swojej długości album jest urozmaicony i przez te nieco ciekawszy, szczególnie dla niewprawionych w monochromatycznych muzycznych medytacjach. Złe, bo pomimo niezaprzeczalnego uroku pojedynczych fragmentów "Frontiers" nie jest spójny i gwałtowniejsze fragmenty, takie jak na przykład w siódmym utworze, rozbijają dopiero co ukształtowany nastrój. Koniec końców jednak, mimo że niejako wbrew tytułowi 71 minut "Frontiers" żadnych granic nie przenosi, jest to album godny polecenia.
(Red Stream Records, P.O. Box 342, Camp Hill PA 17001-0342, USA)