|
AUBE - Jutrzenka percepcji
|
|
Obok MERZBOW AUBE należy do najbardziej płodnych japońskich artystów - nie ma chyba miesiąca, w którym gdzieś na świecie nie ukazywał by się jakiś album, singiel, czy kaseta tego artysty. Wiele osób pospiesznie wrzuca AUBE do jednego worka z całą japońską sceną noisową, co jest jedynie świadectwem jak słabo znają one twórczość Akifumi Nakajimy - on bowiem ukrywa się za nazwą AUBE. Chociaż sama nazwa projektu brzmi bardzo japońsko, w rzeczywistości 'aube' jest słowem francuskim oznaczającym 'jutrzenkę'. Korzenie muzycznej działalności Nakajimy sięgają roku 1980, kiedy używając analogowych syntetyzatorów i kilku podstawowych efektów zaczął on nagrywać dla siebie muzykę elektroniczną. Taka domowa działalność trwała całą dekadę, aż do momentu kiedy w 1990 jeden z przyjaciół poprosił go o skomponowanie soundtracku do swojej instalacji, której integralnym elementem była woda. I to właśnie jej odgłosy Nakajima wykorzystał w ścieżce dźwiękowej. Ostatecznie nagrał on na potrzeby wystawy aż cztery kasety, które stanowią pierwsze prawdziwe nagrania, do których się przyznaje. Sama nazwa AUBE nie pojawiła się jednak aż do 1991, kiedy to lokalna Vanilla Records zaproponowała Nakajimie wydanie kasety - ostatecznie ukazała się ona pod tytułem "Hydrophobia". Zanim to się stało, pierwszym wydanym nagraniem AUBE został silnie noisowy "Torpedo" z potrójnej kompilacji siedmiocalówek zatytułowanej "Come Again". A potem lawina wydawnictw zaczęła powoli nabierać tempa. Podobnie jak wielu artystów swojego pokolenia i kręgów Nakajima nie posiada żadnego formalnego wykształcenia muzycznego. Nie potrafi również grać na żadnym tradycyjnym instrumencie, zaś jego umiejętności opierają się na znajomości komputerowej obróbki dźwięku przy pomocy oprogramowania, efektów i przystawek. Jeśli chodzi o osobiste fascynacje, jako pierwszą sięgającą połowy lat 70-tych Akifumi wymienia niemiecką muzykę elektroniczną i eksperymentalną w stylu Amon-Duul I and II, Ash Ra Temple, Can, Faust, Kraftwerk, Neu!, Popol Vuh, Klausa Schultze czy Tangerine Dream. Dopiero pod koniec następnej dekady zapoznał się on z bliższymi mu stylistycznie nagraniami japońskiej (i nie tylko) sceny noisowej i awangardowej. Stylistycznie produkcje AUBE umykają łatwym kategoryzacjom. Z jednej strony czerpią one z tradycji noisu: pełno w nich hałasów, drażniących ucho odgłosów, dysonansowych dźwięków. Z drugiej jednak posiadają one niezwykły nastrój i klimat, który bardziej zbliża je do ambientalnych tekstur i tapet dla uszu niż do ogłuszającej sprzężonej elektroniki.. U podstawy wszystkich nagrań AUBE leży idea wykorzystania pojedynczego źródła dźwięku, które jest następnie przetwarzane, zniekształcane, wielokrotnie miksowane i nakładane na siebie. Często rezultat zupełnie nie przypomina sygnału wejściowego, o którym przypominają jedynie adnotacje na wkładce, kiedy indziej oryginalny materiał pozostaje niemal niezmieniony. Pierwsze nagrania Nakajimy oparte były na wodzie, która do dzisiaj pozostała jednym z ulubionych mediów artysty. Długa lista pozostałych zawiera wszelkiego rodzaju lampy neonowe i żarówkowe, oscylatory działające na określonym napięciu, druty i puszki, ludzki głos, kawałki metalu, ogień, szkło, przeznaczone do rozbiórki budynki, telefony, niezaprogramowane syntetyzatory czy papier (konkretnie strony Biblii). Użyteczne są również odgłosy ludzkiego ciała: bicie serca, świst powietrza w płucach, szum naczyń krwionośnych i usłyszalnione spektrum fal mózgowych z encefalogramu. Wszystkie one stanowią jedyny materiał podstawowy, który nie jest wzbogacany elektronicznymi i nienaturalnymi efektami - w praktyce każdy obecny na danym wydawnictwie dźwięk jest wynikiem starannej manipulacji i obróbki na przykład wody czy metalu. Jest to oczywiste kiedy na "Aqua Syndrome" (recenzowanym w AntiMusick) rozlega się miarowe kapanie, ale niemal niemożliwe do wyobrażenia, kiedy słyszymy niskie szmery czy masywną ścianę dźwięku. Samo słuchanie nagrań AUBE jest więc dużym wyzwaniem dla wyobraźni - jeśli nie popatrzymy zawczasu na okładkę, identyfikacja materiału źródłowego nie zawsze jest prosta, co w rezultacie zmusza do aktywnego słuchania i natężonej uwagi. Jednak oprócz zabawy w muzycznego detektywa Nakajima wpływa na nas w o wiele bardziej poważny sposób. Jego nagrania pozwalają nam uzmysłowić sobie jak naprawdę brzmią przedmioty czy zjawiska, z którymi spotykamy się na co dzień, a których aspektów dźwiękowych nigdy prawie nie bierzmy pod uwagę. Jak naprawdę brzmi światło, woda to nie tylko miarowe kapanie, zgryźliwy i zgrzytliwy metal może być również kojący - doświadczenie AUBE pozwala nam na zupełnie inne spojrzenie na otaczający nas świat. Prawdopodobnym jest, że bardziej wrażliwsi akustycznie już nigdy nie popatrzą w ten sam sposób na lampę lub kran, a to jest przecież wypełnieniem misji sztuki dźwiękowej - dokonania zmian w życiu i percepcji. Z całą pewnością nie byłoby to możliwe gdyby AUBE operował syntetycznymi dźwiękami powstającymi w kawałkach silikonu. Będąc z zawodu projektantem przemysłowym Nakajima przywiązuje również szczególną uwagę do oprawy graficznej swoich wydawnictw, szczególnie tych, które pozwalają na większą inwencję - kaset i winyli, chociaż i kompakty bywają pakowane niezwykle starannie, jak chociażby umieszczony w woreczku z niebieskawą wodą a wspomniany wyżej "Aqua Syndrome". Dbałość o formę jest najwyraźniej widoczna w przypadku kaset, które Nakajima wydaje w ramach własnej wytwórni G.R.O.S.S. - oprócz tego, że gros liczącego ponad 100 pozycji katalogu to sama śmietanka hałaśliwo-eksperymentalno-elektronicznej sceny (TRANCE, MAEROR TRI, KAPOTTE MUZIEK, TELEPHERIQUE, DEAD VOICES ON AIR, MSBR, MASONNA, DANIEL MENCHE, IUGULA THOR), opakowania wszystkich limitowanych kaset wykonywane są ręcznie i wyróżniają się wyjątkowo przemyślaną i staranną typografią. Chociaż jego nadzwyczajna płodność artystyczna może budzić pewne zastrzeżenia, szczególnie w kontekście nieuniknionej wtórności wydawnictw, inwencja i oryginalność całościowej wizji sztuki prezentowane przez Nakajimę czynią z niego jedną z ciekawszych postaci na nie tylko japońskiej scenie. |
|
|